Tędy droga!

Projekt Stowarzyszenia na Rzecz Spółdzielni Socjalnych pt. „Innowacyjny model aktywizacji zawodowej uczestników WTZ” przyniósł oczekiwane efekty. Spółdzielnie założone w jego ramach przy warsztatach terapii zajęciowej pozwoliły wielu chorym powrócić na rynek zatrudnienia, a wypracowany model może – i powinien! – być wykorzystywany w innych miejscach kraju.

Odpowiedzialność i satysfakcja

Działalność Spółdzielni Socjalnej „Aktywni” z Koła opiera się głównie na usługach związanych z pakowaniem materiałów ściernych w ramach podwykonawstwa dla Saint-Gobain HPM Polska. Spółdzielcy nawiązali współpracę z przedsiębiorstwem jeszcze w okresie, gdy jako grupa inicjatywna nowego podmiotu ekonomii społecznej uczestniczyli w projekcie Stowarzyszenia. – Firma nam zaufała i obdarzyła ogromnym wsparciem merytorycznym i technicznym. Już niebawem otwieramy niepubliczne przedszkole przyzakładowe, skierowane przede wszystkim do dzieci pracowników Saint-Gobain. Nasza współpraca opiera się na wspólnych celach, którymi są aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych i tworzenie nowych miejsc pracy – mówi Monika Karkus-Kowalska, kierownik spółdzielni.

Oficjalne otwarcie kooperatywy nastąpiło 21 maja 2014 r.; pracę zyskało wówczas siedem osób, w tym pięciu uczestników warsztatów. Dzięki poszerzaniu działalności o coraz to nowe usługi, obecnie spółdzielnia posiada już 20 etatowych pracowników. W zarządzie zasiadają osoby, które mają doświadczenie w pracy z niepełnosprawnymi i wykluczonymi społecznie. Moja rozmówczyni jest instruktorem terapii zajęciowych, prezes spółdzielni już od 15 lat zajmuje się działaniami skierowanymi na poprawę jakości życia niepełnosprawnych, a wiceprezes zawodowo trudni się prowadzeniem szkoleń dla wykluczonych. Monika Karkus-Kowalska uważa, że spółdzielnia wiele zmieniła w życiu zaangażowanych w nią osób. – Praca wymaga od nas ciągłego doskonalenia się. Czujemy również sporą odpowiedzialność za ludzi i ich miejsca pracy. Ta spółdzielnia to dla nich wielka szansa. Warsztaty terapii zajęciowej dobrze przygotowały ich do pracy, ale niestety nadal brakuje pracodawców, którzy potrafią zauważyć i docenić olbrzymi potencjał uczestników WTZ.

Początki nie były łatwe. „Aktywni” to pierwsza spółdzielnia socjalna w powiecie kolskim. Ponadto współpraca z tak poważnym partnerem biznesowym, jak Saint-Gobain, wiązała się z koniecznością podejmowania bardzo przemyślanych i racjonalnych decyzji. – Musieliśmy zacząć od wypracowania własnego modelu współpracy. Kiedy powoływano spółdzielnię, temat ekonomii społecznej był dla nas obcy, a przynajmniej wiedzieliśmy dużo mniej niż obecnie. Przed nami stało wyzwanie polegające na budowie przedsiębiorstwa społecznego od podstaw. Chyba jednak nam się udało, skoro nasze partnerstwo „Inkluzywny model biznesowy na rzecz byłych uczestników warsztatów terapii zajęciowej” zostało dostrzeżone i wyróżnione w ramach Konkursu na Najlepsze Partnerstwo Społeczne 2014 – ocenia Karkus-Kowalska.

Kluczem do sukcesu jest połączenie dyscypliny i przyjaznej atmosfery. – Każdy z pracowników musi wiedzieć, jakie obowiązki do niego należą i jak ważna jest jego rola. Sukces spółdzielni jest sumą działań wszystkich pracowników. Chcieliśmy wykreować przestrzeń, w której każdy zatrudniony będzie czuł się dobrze, i to się nam udało – podsumowuje spółdzielczyni.

Ciężka praca dla dobra wspólnego

Kolejnym podmiotem, który uformował się przy okazji projektu, jest Kościańska Operatywna Spółdzielnia Socjalna KOSS. Prowadzi ona działalność od 18 lutego 2014 r. – Spotkałyśmy się przypadkiem na terenie WTZ, gdzie próbowano założyć spółdzielnię socjalną. Zaproponowano nam udział w spotkaniu założycielskim z koordynatorami Stowarzyszenia. Zostałyśmy liderkami i podjęłyśmy się założenia spółdzielczego przedsiębiorstwa. Nasza praca zaczęła się od szeregu szkoleń z różnych dziedzin ekonomii społecznej – opowiadają Janina Szumińska oraz Magdalena Czeczott-Maćkowiak.

Spółdzielnia świadczy usługi związane ze sprzątaniem obiektów, pielęgnacją terenów zielonych i co-packingiem. Odbiorcami są prywatne firmy oraz jednostki administracji publicznej. Obecnie w KOSS na umowy o pracę zatrudnionych jest 18 osób o rożnym stopniu niepełnosprawności. Podobnie jak w przypadku „Aktywnych”, działalność kościańskiej kooperatywy jest koordynowana przez osoby mające doświadczenie w pracy z niepełnosprawnymi. Jak same przyznają, od początku było to dla nich spore wyzwanie, ale wymierne efekty istnienia spółdzielni są dowodem na to, że warto było zaryzykować. – Zatrudnienie w spółdzielni poprawiło sytuację materialną osób chorych oraz zwiększyło ich poczucie własnej wartości. Ciągle jednak wymagają nadzoru oraz wsparcia w uzyskaniu samodzielności – mówi Szumińska.

Z kolei Czeczott-Maćkowiak zwraca uwagę, że sukcesy są okupione dużym wysiłkiem. – Nasza praca jest stresująca i czasochłonna, bardzo często nie kończy się po ośmiu godzinach. Ciąży na nas również odpowiedzialność za stworzone miejsca pracy, bo w razie ich utraty nasi podopieczni nie mieliby możliwości powrotu do warsztatów terapii zajęciowej. Trzeba jednak przyznać, że pomimo swojej niepełnosprawności są to osoby bardzo pracowite i punktualne. Staramy się być zgraną drużyną – tłumaczy.

Sukces o dwóch ojcach

Nazwa Spółdzielni Socjalnej „Wspólny Sukces” jest wyjątkowo trafiona, albowiem jej powstanie jest owocem współpracy Gminy Wągrowiec i Powiatu Wągrowieckiego. Inicjatorką przedsięwzięcia była Irena Wojewódzka-Kucz, prezes Wielkopolskiego Stowarzyszenia na rzecz Chorych, Niepełnosprawnych i Ich Rodzin „Rehabilitacja” im. Karola Marcinkowskiego, z którą skontaktował się przedstawiciel Stowarzyszenia na Rzecz Spółdzielni Socjalnych, aby przedstawić możliwości, jakie otwiera uczestnictwo w projekcie „Innowacyjny model aktywizacji zawodowej uczestników WTZ”. Pomysł założenia spółdzielni został przedstawiony wójtowi Wągrowca, który z kolei przekonał do niego urzędników powiatowych. Prezesem spółdzielni została Ewa Roman, która wcześniej pracowała jako instruktorka warsztatów terapii zajęciowej prowadzonych przez „Rehabilitację”.

Ideą przewodnia „Wspólnego Sukcesu” jest zapewnienie pracy osobom niepełnosprawnym i wykluczonym społecznie. – W spółdzielni oprócz mnie pracuje piętnaście osób z orzeczeniami o niepełnosprawności. Pięcioro z nich uczestniczyło wcześniej w warsztatach, większość nie miała żadnej pracy ze względu na swoje schorzenia, a niektórzy nie posiadali nawet prawa do zasiłku – zwraca uwagę Pani Ewa. Zakres usług, które oferuje spółdzielnia, jest bardzo szeroki i nie ogranicza się do jednej dziedziny. Męska część załogi wykonuje różne prace związane z pielęgnacją terenów zielonych (pod nadzorem dwóch asystentów pracy), zlecane przez gminę oraz osoby prywatne, a także drobne prace remontowo-budowlane i czyszczenie nagrobków. Z kolei kobiety pracują przy produkcji wiązek kablowych dla taboru kolejowego, motorówek, autobusów i samolotów. Jest to zlecenie wykonywane w ramach biznesowej współpracy z firmą El-Cab z Bolechowa. „Panie Amazonki” zatrudnione w spółdzielni wykonują usługi porządkowe. Ponadto dzięki Gminie Wągrowiec w sezonie letnim kooperatywa prowadzi dwa punkty gastronomiczne oraz pobiera opłaty za parking przy plaży gminnej, co dodatkowo zapewnia sezonową pracę 8–10 osobom.

Samorząd jest zadowolony z kooperacji. Nie wszystko jednak wygląda idealnie. – Nie jest łatwo pracować z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, bo czasem bywają one pełne pretensji, odmawiają wykonywania poleceń i ignorują asystentów. Poza tym niektórzy dość często biorą zwolnienia chorobowe, ale takie już prawo osoby niepełnosprawnej, że czasem może się źle czuć. Niemniej jednak nietrudno zauważyć, że praca w spółdzielni ma dobry wpływ na naszych podopiecznych. „Paniom Amazonkom” dała nadzieję, że jeszcze wszystko może być tak jak dawniej. Gdy rozmawiam z pracownikami, często mówią mi, że spółdzielnia daje im poczucie normalności. Argumentują, że „każdy normalny człowiek pracuje, zarabia i ma urlop”. Takie słowa są dla mnie największą premią za wysiłek – konkluduje prezes Ewa Roman.

Bartosz Oszczepalski