Właściwy dobór członków

Kto może być członkiem?

Dobór członków musi być ściśle dostosowany do przedmiotu przedsiębiorstwa spółdzielni.

Wszystkim członkom powinien przyświecać ten sam wspólny cel należenia do spółdzielni. Jak wiemy, celem tym w spółdzielniach pracy i wytwórczych jest praca zarobkowa w swoim fachu w spółdzielni. Członkiem więc może być tylko ten, kto w spółdzielni szuka dla siebie pracy zarobkowej w jej fachu. Toteż członkiem spółdzielni szewców może być tylko szewc. Członkiem spółdzielni brukarzy tylko brukarz. Członkiem spółdzielni modniarek1 – tylko modniarka.

Przedsiębiorcy nie powinni być członkami

Ale przedsiębiorca samodzielny, a więc na przykład właściciel zakładu szewskiego (choćby najlepszy specjalista w swoim fachu), nie powinien być członkiem spółdzielni szewców, a przedsiębiorca brukarski – członkiem spółdzielni brukarzy.

Prowadzą już bowiem oni własne warsztaty pracy. A więc przystępowaliby do spółdzielni nie w tym celu, aby pracować tam w charakterze zwykłych robotników, ale w jakimś celu innym, swoim własnym.

Cel ten, jeśli idzie o przedsiębiorców, jest prawie zawsze, jak wykazuje doświadczenie, sprzeczny z interesami ogółu członków i samej spółdzielni.

Przedsiębiorca zostaje członkiem takiej spółdzielni albo po to, aby łatwiej od wewnątrz szkodzić jej podstępnie jako niepożądanemu konkurentowi, albo żeby sprytnie wykorzystać spółdzielnię dla swego własnego przedsiębiorstwa z wielką nieraz krzywdą dla ogółu jej członków.

Sympatycy nie powinni być członkami

W Polsce wiele spółdzielni pracy i wytwórczych przyjmuje do siebie na członków wszystkich. Widzimy nieraz w tych spółdzielniach takie osoby, które nie tylko że nie mają najmniejszego zamiaru pracować tam zarobkowo, ale do pracy w zawodzie uprawianym przez spółdzielnię nie byłyby nawet zdolne.

A więc na przykład wśród członków spółdzielni murarskiej możemy spotkać adwokata, w spółdzielni bieliźniarek – osobę duchowną, w spółdzielni szewców – wysokiego urzędnika państwowego, w spółdzielni kominiarzy – damę z arystokracji. Są to wszystko przyjaciele-doradcy, przystępujący do spółdzielni na członków, aby się placówką opiekować.

Tych różnorodnych przyjaciół-doradców możemy podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą sympatycy interesowni. Do drugiej – bezinteresowni.

***

Interesowni przyjaciele-doradcy mają zawsze jakiś cel uboczny należenia do spółdzielni. Cel inny niż ogółu członków, który ich skłonił do założenia spółdzielni.

Niekoniecznie ma to być cel egoistyczny. Przeważnie nawet bywa to cel wzniosły i szlachetny: narodowy, wyznaniowy, społeczno-polityczny itp.

Dla spółdzielni, która ma swoje ściśle określone cele i zadania i tylko im powinna służyć, te uboczne cele sympatyków są zawsze niebezpieczne, gdyż mogą wypaczyć właściwy charakter i kierunek spółdzielni, osłabić jej ideową niezależność na zewnątrz i zachwiać ideową tolerancję wewnętrzną.

Ulegając obcym wpływom, spółdzielnia zawsze zaniedbuje w większym lub w mniejszym stopniu istotne swe zadania i przestaje być tym, do czego została powołana. Sprawia zawód swym członkom, sprawia zawód społeczeństwu, sprawia nawet zawód swym interesownym sympatykom, zniechęca nieświadomy ogół i ostatecznie upada, zostawiając po sobie smutną pamięć.

***

Druga grupa przyjaciół – to przyjaciele bezinteresowni.

Są oni dla spółdzielni bardzo pożyteczni, a nawet niezbędni. Ale z tego wcale nie wynika, aby mieli i oni być jej członkami.

Najlepiej jest, gdy tacy przyjaciele utworzą przy spółdzielni specjalne „koło przyjaciół”. O kołach tych pomówimy osobno.

Nawet najbardziej bezinteresowni i najbardziej pożyteczni dla spółdzielni przyjaciele nie powinni zostawać jej członkami.

Jest bowiem zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza w spółdzielniach młodych (a u nas w Polsce wszystkie spółdzielnie pracy i wytwórcze są przecież bardzo jeszcze młode), że gdy znajdą się wśród członków życzliwi „opiekunowie”, niewyrobiony ogół członkowski składa na ich barki główny (a przeważnie nawet i całkowity) ciężar pracy organizacyjno-administracyjnej wraz z całą odpowiedzialnością za losy placówki. Ostateczny zaś skutek jest ten, że członkowie właściwi, dla których jedynie spółdzielnia przecież istnieje, wcale się nie przejmują i nie zajmują sprawami organizacji, nie wprawiają się do ich pilnowania i załatwiania, nie poczuwają się do odpowiedzialności za losy spółdzielni.

Licząc jak na opatrzność na „członków-opiekunów”, ogół członkowski uważa spółdzielnię za rodzaj instytucji dobroczynnej i zachowuje się w stosunku do niej tak, jakby to był obcy zarobkodawca. Tylko że od spółdzielni więcej żąda, a mniej się z nią liczy.

Jasne, że podobny stan rzeczy jest dla spółdzielni zgubny.

Koła przyjaciół

Nie mogąc być członkami spółdzielni pracy i wytwórczych, bezinteresowni ich przyjaciele mają przecież sposób okazywania tym spółdzielniom wszechstronnej i skutecznej opieki i pomocy.

A mianowicie przy spółdzielniach mogą i powinny istnieć koła przyjaciół złożone z takich właśnie życzliwych osób.

Żadnych praw formalnych koło przyjaciół nie posiada. Gdy jednak składa się z osób mogących być spółdzielni pożytecznymi, może spełniać rolę bardzo poważną.

***

Działalność koła idzie w różnorodnych kierunkach.

Członkowie jego są bezinteresownymi doradcami zarządu w sprawach gospodarczo-administracyjnych i prawnych. Komisja rewizyjna spółdzielni, złożona prawie zawsze z ludzi niedostatecznie do czynności rewizyjnych przygotowanych, może mieć w członkach koła właściwych ekspertów. Wewnętrzne nieporozumienia wśród członków spółdzielni, zatargi między członkami a władzami mogą być najlepiej załatwiane przez bezstronny sąd wybrany spośród osób należących do koła przyjaciół.

Wreszcie członkowie koła mogą być bardzo pomocni w wynajdywaniu dla spółdzielni zatrudnienia.

Koło stoi na straży należytego, zgodnego z zasadami spółdzielczymi funkcjonowania instytucji. Swoją czujnością i powagą swojego moralnego wpływu koło może skutecznie przeciwdziałać wszelkim nieświadomym i świadomym próbom sprowadzenia spółdzielni z właściwej drogi.

Toteż każda spółdzielnia pracy czy wytwórcza, a zwłaszcza spółdzielnia robotnicza, powinna szukać oparcia w zorganizowanym kole swoich przyjaciół, które, rzecz prosta, musi się składać tylko z przyjaciół bezinteresownych.

Bo interesowni przyjaciele, nawet będąc tylko członkami koła, mogą nieraz poważnie spółdzielni zaszkodzić przez próby narzucenia kołu obcych celów i zadań lub choćby tylko pozorów niewłaściwego zabarwienia.

***

Gdy na jednym terenie działa kilka czy kilkanaście spółdzielni pracy i wytwórczych, nie zawsze jest właściwym powoływanie osobnych kół przyjaciół dla poszczególnych spółdzielni.

Najlepiej jest, jeśli powstanie wtedy tylko koło przyjaciół wspólne dla wszystkich miejscowych spółdzielni interesującego nas typu.

Chyba że okaże się jakaś spółdzielnia o bardzo specyficznym charakterze, która wymaga specjalnego dla siebie koła przyjaciół.


1 Tj. rzemieślniczek wytwarzających kapelusze, woalki itd.; inaczej modystek (przyp. redaktora książki).


Powyższy tekst jest fragmentem książki Jana Wolskiego „Zasady i wytyczne spółdzielni pracy. Podręcznik instrukcyjny”, która weszła w skład nowo wydanego zbioru tekstów Jana Wolskiego „Wyzwolenie. Wybór pism spółdzielczych z lat 1923–1956”, Biblioteka Obywatela, Łódź 2015.